Jak to mówią - pierwsze koty za płoty. Wczoraj zamiast zajmować się innymi rzeczami, które w kolejce czekają na zrobienie (i nie mam tu na myśli nic robótkowego, tylko bardziej przyziemne rzeczy) nie mogłam się powstrzymać i wytachałam z garderoby moje zbiory wszelakich materiałów. Pogrzebałam, pogmerałam i wydobyłam kawałek materiału, który wydał mi się dobry do uszycia małej torebeczki wg Tildowego wzoru.
Jak pomyślałam tak zrobiłam. Jednak rano moje dziecię już capnęło ową torebkę i zabrało ze sobą do przedszkola pochwalić się swoim koleżankom. Dlatego sesja zdjęciowa zrobiona dopiero dzisiaj uwidacznia już działalność mojej panny w postaci brudnych plamek na torebce. Ale oh well, nie będziemy przecież płakać z tego powodu :). Także chwalę się moją pierwszą torebką samodzielnie uszytą.
Wersję podstawową nawet trochę upgrade'owałam, ponieważ w oryginale nie było kieszonki. A ja taką kieszonkę sobie zrobiłam. Planuję jeszcze zrobić zamknięcie na 2 guziki. Tak, aby w zależności, którą stroną będzie odwrócona do świata - można było ją otwierać z tej lub tamtej strony. Ale to przyszłość. Na razie dostałam całą stertę spodni do skracania, przerabiania itp. itd. Jak ja tego nie cierpię. Brrr. Roboty kupa, a samego szycia nawet nie 5 minut.
Na zdjęciach nie widać, ale w sumie taka mała nie jest, skoro zamek dla koników pony do niej wszedł :). Podstawa ma długość ok 30 cm, szeroka na 10 cm, a wysoka na 15 cm. Materiał zakupiony wieki temu w IKEA.
A jeszcze a propos IKEI. Nie wiem, co mnie napadło, żeby po 11.11.11 pojechać do tego sklepu. W sumie to wiem - brak świeczek, ale generalnie trzymam się zasady, żeby w weekend tam nie jeździć, bo cię zadepczą. Tym razem zasadę złamałam - czego skutkiem było przedzieranie się przez Poznań ponad 40 minut po to tylko, żeby z korków na drodze wpaść na dzikie tłumy w sklepie. Ludzie byli tacy rozemocjonowani jakby co najmniej za darmo dawali :))).
Ale pomijając to wszystko - udało mi się nabyć w baaaaaaaardzo korzystnej cenie 3 kawałki materiału w całkiem sporych kuponach (bo to takie resztki), za które normalnie zapłaciłabym ponad 60 zł, a zapłaciłam tylko 12 zł. I to się nazywa biznes :)))). Także wyszłam nie tylko bogatsza w świeczki, ale również w 3 paczki materiałów w rewelacyjnie niskiej cenie.
Wszystkim jeszcze raz dziękuję za udział w candy. Paczka już dzisiaj została nadana i teoretycznie jutro powinna być u adresatki. Jeśli dotrze, to pokażę Wam co zawierała paczuszka. A przy okazji przypominam się o książkowej wymiance, którą postanowiłam zorganizować. Może któraś w Was się skusi. Jest ona również otwarta dla osób "bezblogowych". Wystarczy umieścić wtedy info na FB.










