wtorek, 14 czerwca 2011

Wiadomosci z pola bitwy :)

Kolejny post bez zdjec :). Wszystkim serdecznie dziekuje za zyczenia, jakos sobie powoli daje rade. Noga na szczescie mnie nie boli, chociaz zrobila sie teraz fioletowo-niebieska, ale to ze wzg na krwiak i siniaki. Natomaist co mi doskwiera to bolace dlonie i nadgarstki. Jednak chodzenie o kulach sprawia, ze czlowiek caly ciezar ciala opiera na rekach i poki co z dnia na dzien mam coraz bardziej obolale rece, a raczej dlonie. Mam nadzieje, ze to wkrotce minie i dlonie sie zahartuja :),

Codziennie troche haftuje, wiec kolejne RR-y sa gotowe. Poki co jeszcze zdjec nie robilam, ale wkrotce porobie i wrzuce na bloga. Dzisiaj wybieramy sie do miasta i o ile uda mi sie dokustykac to chce odwiedzic moja ulubiona pasmanterie tutaj. Zobaczymy jakie maja nowosci.

Przydalby sie wozek  inwalidzki, ale misteczko w ktorym mieszkam jest bardzo gorzyste, wiec mogloby to cokolwiek byc ryzykowne poruszanie sie na wozku. Lepiej w miescie, bedziemy sprawdzac czy w centrach handlowych nie beda miec jakis wozkow, przynajmniej nie byloby to tak meczace dla mnie.

Pozdrawiam serdecznie :)

4 komentarze:

  1. Przez wiele lat korzystałam z wózków w Ikea i Castoramie.U nas w innych sklepach wózków nie ma.
    Życzę ci , byś jak najkrócej z tych pojazdów korzystała;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie Cię rozumiem. W zeszłym roku w kweitniu złamałam nogę. Po 5 tygodniach w gipsie noga się nie zrosła i musiałam na kulach codziennie jeździć 35 km pociągiem na rehabilitację przez 2 m-ce. Na szczęście dostałam od znajomych usztywniający but, który umożliwił mi jako takie podpieranie się na nodze. Ale bicepsy to ja potem miałam ho ho!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale wakacje :( początek okropny

    OdpowiedzUsuń